2025 - rok fotograficzny

2025 - rok fotograficzny

Paweł Zatoński
Paweł Zatoński

Ten wpis przeczytasz w około 4 minuty

Mniej więcej rok temu o tej porze byłem już zapisany na pierwszy rok zajęć w ramach Jeleniogórskiej Szkoły Fotografii. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak duże konsekwencje dla roku 2025 będzie miała ta decyzja, zaczynająca się od polecenia Krzyśka Gruszki. Gdyby wszystkie wydarzenia z mijającego roku miały wspólny mianownik, niewątpliwie byłaby nim fotografia.

ZIMA 2024/2025

Pierwszego stycznia pomyślałem sobie jedno życzenie - żeby nadchodzący rok mijał w rytm słów jednego z utworów grupy Myslovitz: upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem.

Już po pierwszych styczniowych zajęciach w Jeleniogórskiej Szkole Fotografii poczułem, że stoję u bram pierwszych w życiu studiów, na które będę uczęszczał z pasją. Przyjacielska atmosfera, kameralna grupa ciekawych ludzi i przedstawiane w przystępny sposób przez Joannę i Tomasza Mielechów tematy fotograficzne - to chyba przemawia(ło) do mnie najbardziej. Wspaniała zima pozwalała dodatkowo na eksplorację Gór Izerskich na nartach biegowych.

WIOSNA

W ramach marcowych zajęć w szkole wybraliśmy się do Pragi na wystawę fotografii Josefa Koudelki - była to też pierwsza okazja do zobaczenia, jak silną i zwartą społeczność tworzą artyści skupieni wokół Jeleniogórskiej Szkoły Fotografii. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem kilkumetrowe wydruki prac - a gdy w wystawowej czytelni natknąłem się na reportaż Koudelki "Cikani" traktujący z bliska o życiu cyganów, moja tegoroczna fascynacja fotografią zaczęła się na dobre.

Z biegówek przesiadłem się na rower, któremu poświęcałem każde wolne popołudnie. Mimo niesprzyjającej pogody w maju 2025 wybrałem się z paczką najwytrwalszych kumpli, by w ulubionej Chatce Górzystów móc świętować ukończenie 30 lat życia. Pogoda dla koneserów, ale świeczki w chatkowym naleśniku połączone z wyśpiewanym sto lat zapamiętam do końca życia.

Czerwcowe zajęcia w szkole były przełomowymi - Tomasz Michałowski z łódzkiej filmówki okazał się moim ulubionym nauczycielem. Jego słowa: być wiernym swoim intuicjom, pierwszym zachwytom, które popchnęły nas do pierwszych poszukiwań własnego miejsca w świecie i drogi w życiu rezonują we mnie do dzisiaj. Tomek, jak nikt inny, potrafi poruszyć we mnie najbliższe mi struny wrażliwości na piękno świata.

LATO

Letnie miesiące upłynęły pod znakiem wspólnych wycieczek z jeleniogórską ekipą kumpli - rowery, góry, koncerty i reszta spotkań w ramach moich urodzin na raty. Najbardziej zapamiętam koncert chopinowski na końcu świata w Nagórzu obok Lubomierza, koncert Artura Rojka z Dawidem Podsiadło, na którym mogłem usłyszeć i wyśpiewać ulubione kawałki dawnego Myslovitz, noce perseidowe z kumplami na ukochanej górce w Gierczynie, tradycyjnie fotografowany corocznie kolarski Gravmageddon, podobnie jak kolejne rajdy konne.

JESIEŃ

Jesienią wybraliśmy się z Jeleniogórską Szkołą Fotografii na plener w Maciejowcu i Lubomierzu. Wtedy również wykonałem dokumentację do projektu rewitalizacji zespołu kościoła i klasztoru w Lubomierzu i po raz pierwszy w życiu spotkałem coś, co powszechnie jest określane jako duch. Jednak najważniejszym jesiennym, a może i nie tylko, wydarzeniem była moja pierwsza (świadoma fotograficznie) wystawa fotografii, poświęcona tematyce izerskich rajdów konnych: The Izerian West. Nie wszyscy wiedzą, ile czasu i pracy zajmuje przygotowanie takiego wydarzenia, a byłem tym pochłonięty od połowy września do końca listopada. Wybór fotografii z 6 lat przygody ze Stadniną Izery ze Stankowic, czynności techniczne związane z wydrukiem i prezentacją prac w ramach, o drobnych detalach nie wspomnę. Wydarzenie zgromadziło 60 widzów, z których najdalsi przyjechali aż zza Kielc - ale najważniejsze, że większość z nich to społeczność, którą zgromadziłem wokół swoich prac i tematyki konnej. Ciężar i emocje opadły akurat na otwarciu wernisażu, ale czy nie dla zachwytów i wzruszeń właśnie cenimy fotografię? Moje noworoczne postanowienie zrealizowało się najlepiej, jak mogło.

Mniej więcej na przełomie listopada i grudnia doświadczyłem kolejnych artystycznych inspiracji. Rozpocząłem kilka projektów fotograficznych: "Maciejowiec", "Isermoor" i zacząłem planować projekt największy z dotychczasowych: "Portret Izerski". Zaproszono mnie do kolejnych, ale o tym wkrótce.

ZIMA 2025/2026

Tomasz Michałowski proponował, by czytać książki, oglądać filmy, słuchać muzyki, korzystać z wystaw, obserwować przyrodę, budować w sobie wrażliwość na otaczający nas świat, by pielęgnować w sobie widzenie rzeczywistości wokół po swojemu, co niniejszym realizuję. Aparat zabieram ze sobą, gdzie tylko się da. Dopisałem się na wtorkowe uzupełniające, dodatkowe zajęcia w ramach Jeleniogórskiej Szkoły Fotografii, gdzie poznałem kolejnych fantastycznych ludzi. Rok fotograficznych zachwytów dobiega końca - przekonuję się do piękna czarno-białej fotografii, staram się więcej widzieć, niż tylko patrzeć. Po prostu tworzyć kolejne fotografie, do czego zachęca kolejny z naszych profesorów Marek Liksztet. Starzy jeleniogórscy indianie z plemienia Fotosów mówią, że to nie koniec naszej przygody z JSF...

PODZIĘKOWANIA

Przyjaciołom, kumplom, znajomym - za wspólne spędzanie czasu wolnego na tysiąc różnych sposobów.

Perseidowe tradycje

Jeleniogórskiej Szkole Fotografii, na czele z Profesorami i moim rocznikiem - za wszystkie inspiracje.

Profesory i studenty

Koniarzom - za wystawowe podsumowanie tego roku i lat poprzednich na konnym szlaku z Wami.

Wam, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy - za chęć poznawania świata bliskiego autorowi - wierzę, że jest jeszcze garstka osób, która niczym ostatni Mohikanie, czyta i śledzi moją twórczość tutaj, na blogu, a nie tylko scroluuje social media.

Niech w roku 2026 światło będzie z nami!

28.12.2025 / Paweł Zatoński