Maciejowiec '26
Ten wpis przeczytasz w około 2 minuty
Pierwszy raz fotografowałem z użyciem starych, manualnie ustawianych obiektywów z mocowaniem M42.
Ręczne ustawianie przysłony, ręczne ustawianie ostrości, a każdy z obiektywów cechuje się innym obrazem. Mniej lub bardziej niedoskonałym, z całym urokiem jego miękkiej plastyki prezentowania rzeczywistości. Wszystko to sprawia, że przy każdej fotografii zatrzymuję się na dłużej. Wszelkie procesy poznawcze ulegają spowolnieniu, zwłaszcza odbiór i widzenie zastanej natury. Skupienie i koncentracja wchodzą na poziom nieznany mi wcześniej.
Szarówka, plucha, odwilż i mżawka to warunki pogodowe, które jeszcze rok temu skutecznie zatrzymywały mnie przed wyjściem z domu. Jednak ponad 12 miesięcy zajęć w Jeleniogórskiej Szkole Fotografii sprawiło, że zacząłem dostrzegać fotograficzne plusy takiej pogody. Jednolite oświetlenie, mieniąca się odbiciami światła wilgotna roślinność i turystyczne pustki są obecnie decydującymi warunkami. Zasada jest prosta - im gorsza pogoda, tym lepiej można ją wykorzystać w czarno-białej fotografii.
Maciejowiecki park jest dla mnie okazją nie tylko do pokazania egzotycznej roślinności wchodzącej poprzez zarastanie w relację z florą rodzimą, ale też okazją do zaprezentowania symboliki światła i mroku, tego, co mnie porusza i we mnie tkwi - poprzez język fotografii.






